Ostateczny pieniądz: Bitcoin, halving i koniec ewolucji monetarnej

EsejeBlock · 956 37818 min czytania

To tłumaczenie zostało wykonane z pomocą sztucznej inteligencji.

To jest esej wyrażający opinię. Odzwierciedla punkt widzenia i tok rozumowania autora oraz nie stanowi porady finansowej.

Zapytaj, do czego służy pieniądz, a niemal wszystkie odpowiedzi sprowadzają się do jednego. Pieniądz to sposób, w jaki przenosisz wartość swojej pracy w czasie. Zarabiasz dziś, aby móc wydać później, a pieniądz jest narzędziem, które niesie tę wartość naprzód. Cała historia pieniądza to w istocie jedno długie poszukiwanie narzędzia, które przenosi wartość, nie pozwalając jej wyciekać.

To poszukiwanie ma kierunek. Przez tysiące lat pieniądz przesuwał się ku temu, czego najtrudniej było wytworzyć więcej. I co kilka lat Bitcoin dokonuje małego rytuału, który popycha jeden pieniądz dalej w tym kierunku niż cokolwiek wcześniej. Ten rytuał nazywa się halving.

Ten esej dowodzi, że halving nie jest przede wszystkim wydarzeniem rynkowym. Jest widoczną krawędzią większej idei: że prawdziwa rzadkość, gdy już zaistnieje w formie, której nikt nie może podrobić, jest jednorazowym odkryciem w historii pieniądza. Czy to czyni Bitcoina ostatnim pieniądzem, to pytanie, przy którym warto się zatrzymać.

Pieniądz zawsze zmierzał ku najtwardszemu dobru

Tradycja austriacka, za Carlem Mengerem, opisuje pieniądz nie jako coś, co wymyśla władca, lecz jako coś, co wyrasta ze zwykłej wymiany. W świecie handlu wymiennego niektóre dobra są po prostu łatwiejsze do przekazania niż inne. Ludzie zaczynają przyjmować dobro najłatwiej zbywalne, nie dlatego, że go pragną, lecz dlatego, że wiedzą, iż następna osoba również je przyjmie. Z czasem cała społeczność zbiega się na tym samym dobru, i to dobro staje się pieniądzem.

O zwycięzcy decyduje jedna konkretna cecha. Dobro, które wygrywa, to takie, którego istniejący zasób jest duży w porównaniu z tym, ile nowej podaży można dodać każdego roku. Muszle straciły tę rolę, gdy tylko dało się je zbierać masowo. Srebro utrzymało ją przez pewien czas, potem ustąpiło pola złotu, którego zasób na powierzchni rośnie zaledwie o jeden do dwóch procent rocznie, nawet gdy górnicy ciężko pracują. Ta odporność na powielanie to właśnie to, co rozumiemy przez twardy pieniądz.

Rzadkość nie jest jedyną rzeczą, która czyni pieniądz dobrym. Trwałość, przenośność, weryfikowalność i wolność transakcji bez pytania o pozwolenie również mają znaczenie, a wszystkie omawiamy w cechach dobrego pieniądza. Ten esej podąża tylko za jedną z tych właściwości, rzadkością, ponieważ to właśnie tę właściwość halving ma gwarantować.

Złoto było najlepszym pieniądzem, jaki mógł zaoferować świat fizyczny. Ale nigdy nie było doskonale twarde. Otwierają się nowe kopalnie, poprawia się rafinacja i w zasadzie dość bogata żyła, albo któregoś dnia asteroida, mogłaby powiększyć zapas. Twardość zawsze była kwestią stopnia. Bitcoin twierdzi, że po raz pierwszy stała się absolutna.

Co halving właściwie robi

Nowe bitcoiny wchodzą do świata przez dokładnie jedne drzwi. Gdy górnik dodaje blok, dołącza specjalną transakcję, transakcję coinbase, która wypłaca mu ustaloną liczbę zupełnie nowych monet plus opłaty z każdej transakcji w tym bloku. Ta ustalona liczba to subsydium blokowe, i subsydium jest jedynym źródłem nowej podaży.

Halving to reguła, która zwęża te drzwi. Co 210 000 bloków, co średnio wynosi blisko cztery lata, subsydium jest zmniejszane o połowę. Zaczęło się od 50 bitcoinów na blok w 2009 roku i od tego czasu spadło o stopień cztery razy. To nie jest polityka, którą rewiduje komitet. To arytmetyka, a każdy komputer w sieci ją egzekwuje, odrzucając każdy blok, który wypłaca niewłaściwą kwotę.

Początek epoki Wysokość bloku Subsydium blokowe Nowe BTC dziennie (ok.)
2009 (geneza) 0 50 BTC 7 200
Lis 2012 210 000 25 BTC 3 600
Lip 2016 420 000 12,5 BTC 1 800
Maj 2020 630 000 6,25 BTC 900
Kwi 2024 (obecnie) 840 000 3,125 BTC ~450
~Kwi 2028 (następny) 1 050 000 1,5625 BTC ~225

Jesteśmy w piątej epoce. Od kwietnia 2024 roku subsydium wynosi 3,125 bitcoina na blok, więc sieć tworzy teraz około 450 nowych monet dziennie. Następny halving uruchamia się na wysokości bloku 1 050 000, spodziewany około kwietnia 2028 roku, i obniża subsydium do 1,5625 bitcoina. Do tego czasu ponad 20 milionów z około 21 milionów monet, które kiedykolwiek będą istnieć, zostało już wyemitowanych. Mniej niż milion pozostaje jeszcze do wyemitowania w ciągu następnego stulecia, a ostatnie ułamki pojawią się około roku 2140.

Zauważ, co to robi z wynagrodzeniem górników. Nowe monety są jedną częścią ich nagrody, a opłaty drugą. W miarę jak subsydium wciąż zmniejsza się o połowę ku zeru, opłaty muszą dźwigać coraz większą część ciężaru. To przesunięcie ma znaczenie, i wrócimy do niego niżej.

Jeszcze jeden szczegół wynagradza bliższe spojrzenie. Suma nigdy nie sięga dokładnie 21 milionów. Każdy halving dzieli nagrodę aż do najmniejszej jednostki i odrzuca resztę, więc suma zbliża się coraz bardziej do okrągłej liczby, blisko 20 999 999,98 bitcoina, zanim emisja zatrzyma się na dobre. To drobny punkt, ale oddaje charakter systemu. Limit nie jest sloganem. To po prostu to, co wynika z matematyki, gdy prześledzić regułę aż do końca.

Jest tu też cicha elegancja. Bitcoin nie pyta kalendarza, czy minęły cztery lata, bo opieranie się na świecie zewnętrznym przywróciłoby właśnie tę zależność, której miał unikać. Liczy własne bloki. Wyższa wysokość bloku oznacza, że upłynęło więcej czasu, a trudność wydobycia resetuje się mniej więcej co dwa tygodnie, aby bloki pojawiały się blisko średniej dziesięciu minut. Sieć prowadzi własny czas, na własnych warunkach.

Twardość, która rośnie według harmonogramu

Postaw halving obok złota, a różnica się wyostrza. Nowa podaż złota jest mniej więcej stała. Górnicy dodają do zasobu niewielki procent rok po roku. Nowa podaż Bitcoina robi coś przeciwnego. Zmniejsza się o połowę, potem znów o połowę, po torze, który zagina się ku zeru.

Bitcoin nie ma więc jedynie niskiej inflacji w sensie monetarnym. Jego tempo nowej podaży ma spadać, aż zniknie. Dziś roczne tempo nowej podaży sieci jest poniżej jednego procent, a po halvingu w 2028 roku spada do mniej więcej połowy tego. Żaden fizyczny surowiec nie może tego obiecać, ponieważ żaden fizyczny surowiec nie może obiecać, że nikt nigdy nie znajdzie więcej.

Jedna popularna idea zasługuje na ostrożne słowo. Stosunek istniejącego zasobu do rocznego nowego napływu to rozsądny sposób opisania tego, jak twardy jest pieniądz, i wedle tej miary twardość Bitcoina wyprzedza złoto około końca lat dwudziestych. To stwierdzenie o rzadkości. Nie jest to prognoza ceny. Odczytywanie harmonogramu podaży jako przepowiedni ceny to błąd, którego ten esej nie popełni, i ty także nie powinieneś.

Odbicie lustrzane: co robi inflacja

Jeśli halving jest maszyną do czynienia podaży twardszą, pieniądz, którego używa większość ludzi, uruchamia tę maszynę w odwrotną stronę. Banki centralne i codzienne kredytowanie bankowe celowo rozszerzają podaż euro i dolara, a deklarowanym celem jest utrzymanie łagodnego, stałego wzrostu cen. Aby zobaczyć, dlaczego to ma znaczenie, zacznij od prostego eksperymentu myślowego z austriackiego spojrzenia na pieniądz.

Załóżmy, że wszyscy obudziliby się jutro z dwukrotnie większą ilością waluty na koncie. Czy świat byłby dwa razy bogatszy? Wyraźnie nie. Oferowane dobra i usługi nie zmieniły się, zmieniła się tylko liczba roszczeń, które za nimi gonią. Pieniądz to sposób wymiany wartości, a dodawanie jednostek nie dodaje bogactwa. Rozrzedza jedynie wartość każdej jednostki. Nowy pieniądz nigdy też nie jest rozdawany równomiernie, i tu wkracza efekt Cantillona, temat dość obszerny, by zasłużyć na własny esej, a nie ten.

Powolną erozję łatwo zbyć machnięciem ręki, właśnie dlatego, że jest powolna. Przy celu bliskim dwóch procent rocznie ceny podwajają się mniej więcej w ciągu jakichś trzech i pół dekady. Inaczej mówiąc, waluta może stracić około połowy siły nabywczej w ciągu jednego życia zawodowego. To nie jest dramatyczny krach. To ciche, składane przenoszenie, którego większość ludzi nigdy nie zauważa, gdy się dokonuje.

Oto część, którą codzienna liczba inflacji zwykle ukrywa. Technologia jest deflacyjna. Wciąż uczymy się wytwarzać więcej mniejszym nakładem, więc przy stabilnym pieniądzu większość rzeczy powinna powoli tanieć. W 2002 roku karta pamięci o pojemności 64 megabajtów kosztowała około pięćdziesięciu euro/dolarów. Dziś karta mieszcząca tysiące razy więcej pamięci kosztuje mniej. Gdy ceny większości dóbr wciąż rosną rok po roku mimo tej presji w dół, sugeruje to, że rosnąca podaż pieniądza wykonuje pod spodem realną pracę. To jest teza tego eseju, i zasługuje ona na rzetelne wysłuchanie drugiej strony.

Główny nurt argumentacji za małą, dodatnią stopą inflacji nie jest niedorzeczny, a uczciwość wymaga przedstawienia go w najmocniejszej postaci. Jego obrońcy twierdzą, że łagodna inflacja smaruje rynek pracy, ponieważ płace trudno obniżać, a łatwiej dostosowywać, gdy nagłówkowa liczba może dryfować w górę. Twierdzą, że utrzymuje bufor bezpieczeństwa powyżej zera, więc polityka ma pole do działania w czasie spowolnienia. I ostrzegają, że wprost spadające ceny mogą zamrozić wydatki i zamienić spowolnienie w spiralę. To są poważne argumenty.

Austriacka odpowiedź polega na rozdzieleniu dwóch rzeczy, które słowo deflacja ze sobą zlepia. Ceny spadające dlatego, że społeczeństwo jest bardziej produktywne, są nagrodą za postęp, a ludzie nie przestają kupować jedzenia czy telefonów tylko dlatego, że wersja z przyszłego roku może być tańsza. Groźny rodzaj to załamanie kredytu po niezrównoważonym boomie, a strach przed tą spiralą po cichu zakłada, że boom w ogóle powinien był się wydarzyć. W tym ujęciu lekarstwo karmi chorobę, którą rzekomo leczy. Rozsądni ludzie wciąż się tu nie zgadzają, i lepiej rozważyć obie relacje, niż brać którąkolwiek na wiarę.

Prawdziwą rzadkość można odkryć tylko raz

Skoro stała podaż jest tak cenna, dlaczego nikt nie może po prostu zbudować rzadszej monety i wygrać? Powiedzmy, że ktoś uruchamia nowy token ograniczony do 10 milionów jednostek zamiast 21 milionów. Na papierze jest rzadszy. W praktyce nie daje żadnej realnej przewagi, a zrozumienie dlaczego to sedno sprawy.

Rzadką rzeczą nigdy nie była liczba w kodzie. Każdy może wpisać 21 000 000, albo 10 000 000, albo dowolną liczbę, jaką zechce. Tym, co naprawdę trudno wytworzyć, jest obietnica dotycząca tej liczby, której nikt nie może złamać. Ta obietnica składa się z rzeczy realnych: ogólnoświatowej sieci niezależnych komputerów, które odrzucają każdą próbę oszustwa, góry dotychczasowej pracy wydobywczej, której powtórzenie kosztowałoby niemożliwą ilość energii, i tylu lat dotrzymywania słowa przez system, że świat nauczył się mu ufać. Nazwij te elementy, jeśli chcesz. Te nazwy to efekt sieci, koszt ataku i zwykły nawyk, że to, co przetrwało, ma skłonność do trwania dalej.

Nic z tego nie da się skopiować, kopiując kod. Klon może odziedziczyć reguły w jedno popołudnie i nie odziedziczyć żadnego zaufania, ponieważ zaufanie buduje się z czasu, energii i zaangażowania wielu ludzi, a nowy projekt musi zdobyć je wszystkie od zera przeciw rywalowi, który już je ma. Zatem moneta sprzedawana jako rzadsza niż Bitcoin to sztuczka przebrana za ulepszenie. Reguła jest trywialna. Zaufanie za nią stojące nie jest, a zaufanie było całą istotą rzeczy.

Dlatego odkrycia nie dokonuje się dwa razy. Prawdziwa, sprawdzalna rzadkość w pieniądzu to coś, co zdarza się tylko raz. Gdy już się zdarzy, ciekawym pytaniem nie jest już to, jak ją zbudować, lecz czy ludzie jej użyją.

Najtwardszy pieniądz i dokąd płynie

Gdy pieniądz jest już tak twardy, pojawia się pytanie o zachowanie. Który pieniądz ludzie wydają, a który zatrzymują? Wielu czytelników zna prawo Greshama: zły pieniądz wypiera dobry. To prawda, ale tylko pod jednym warunkiem. Gdy prawo zmusza ludzi do przyjmowania obu pieniędzy po stałym kursie, mądrze pozbywają się słabszej monety i zatrzymują mocniejszą, a dobry pieniądz znika z obiegu.

Usuń ten przymus, a strzałka się odwraca. Gdy ludzie mogą wybierać swobodnie, skłaniają się do wydawania pieniądza tracącego wartość i oszczędzania tego, który ją utrzymuje. Ten wzorzec bywa nazywany prawem Thiersa. Miękki pieniądz wykonuje codzienną pracę robienia zakupów, a najtwardszy pieniądz po cichu staje się tym, co ludzie oszczędzają.

Stąd bierze się najśmielsze twierdzenie tego eseju, i jest to twierdzenie o bodźcach, nie proroctwo. Jeśli przez długie okresy ludzie wciąż wydają miększe waluty i oszczędzają najtwardszą, to najtwardszy pieniądz powoli przejmuje rolę przechowywania wartości. To tendencja, nie harmonogram. Nic w niej nie mówi, kiedy ani jak daleko. I nie jest to sugestia co do tego, co powinieneś zrobić ze swoimi oszczędnościami.

Otwarty dla wszystkich, zamknięty dla nikogo

Jest powód, dla którego pieniądz musi być czymś więcej niż tylko rzadki, aby stać się ostatnim pieniądzem. Musi też być otwarty dla wszystkich. Pieniądz, który potrafi wykluczyć ludzi albo zostać wyłączony dla niewłaściwej osoby, nigdy nie może być ostatecznym pieniądzem, ponieważ w chwili, gdy kogoś wyklucza, przestaje być powszechny.

Każdy pieniądz przed Bitcoinem miał odźwiernego. Potrzebował kogoś zaufanego, kto go wyemituje, przechowa lub zatwierdzi jego ruch: króla, banku, banku centralnego. Historia jest bezlitosna wobec tego, jak używano tej władzy. Pokusa, by po cichu dodrukować więcej, sfinansować wojnę albo zatuszować niedobór, okazywała się niemal nie do odparcia, ilekroć jedna strona trzymała dźwignię. A ten sam odźwierny, który potrafi drukować, potrafi też powiedzieć nie. Konta bankowe bywają zamrażane. Płatności bywają blokowane. Całe grupy ludzi, od dysydentów po zwykłych obywateli w czasie kryzysu, były odcinane od własnych pieniędzy.

Bitcoin usuwa odźwiernego. Nie potrzebujesz niczyjego pozwolenia, by go używać. Nie ma wniosku, zatwierdzenia ani konta, które ktoś inny mógłby zamknąć. Ktokolwiek, gdziekolwiek, z jakimkolwiek pochodzeniem, może posiadać bitcoiny i wysłać je komukolwiek innemu. Nie ma znaczenia, kim jesteś, gdzie mieszkasz ani czy bank uznaje cię za wartego obsługi. Ważna transakcja nie może zostać zatrzymana, cofnięta ani przefiltrowana przez stronę trzecią, ponieważ nie ma strony trzeciej. Twoje klucze są jedyną rzeczą, która kontroluje twoje monety.

Pod tym kryje się głębszy problem, który Bitcoin po cichu rozwiązał. Zwykle cyfrowy zapis mówiący, że skarbiec przechowuje złoto, jest wiarygodny jedynie na tyle, na ile wiarygodna jest firma prowadząca skarbiec. Ufasz jej, nie zapisowi. Nazywa się to często problemem wyroczni, i dlatego niemal każde cyfrowe roszczenie do realnego aktywa sprowadza się do wiary w instytucję. Odpowiedzią Bitcoina jest dowód pracy. Ważny blok jest w sposób dowodliwy wynikiem realnej energii wydatkowanej w świecie fizycznym, więc księga zakotwicza się w rzeczywistości, nie prosząc cię o zaufanie emitentowi. To zakotwiczenie jest tym, co pozwala rzecz czysto cyfrową sprawdzić, zamiast jej ufać.

To także linia, która oddziela Bitcoina od tysięcy tokenów zapożyczających jego język. Większość z nich zachowuje firmę lub grupę, która może zmienić podaż, zamrozić salda lub cofnąć płatności. To nie jest lżejsza wersja tej samej idei. To odźwierny, którego Bitcoin miał usunąć, przywrócony pod nową nazwą, z tym samym słabym punktem czekającym w tym samym miejscu.

Utrzymanie użyteczności: warstwa bazowa i warstwy powyżej

Otwartość rodzi oczywistą obawę. Jeśli Bitcoin jest rzadki, a miejsce w każdym bloku ograniczone, czy opłaty za korzystanie z niego ostatecznie wykluczą zwykłych ludzi? Pieniądz, który mogą przenosić tylko bogaci, nie jest otwarty dla wszystkich w żadnym istotnym sensie. Tu właśnie projekt Bitcoina dzieli się na warstwy.

Pomyśl o głównej sieci Bitcoina, warstwie bazowej, jak o gigantycznym, ultrabezpiecznym skarbcu. Jest celowo powolna i celowo ograniczona, ponieważ to te ograniczenia utrzymują ją zdecentralizowaną i trudną do zaatakowania. W miarę jak subsydium blokowe zanika ku zeru, opłaty, które ludzie płacą za to rzadkie miejsce w bloku, stają się nagrodą, która skłania górników do zabezpieczania skarbca. Miejsce w warstwie bazowej ma więc być cenne. Wysokie opłaty tam są cechą, nie usterką.

Ale nie potrzebujesz skarbca na filiżankę kawy. Nad warstwą bazową znajdują się szybsze sieci, a najbardziej rozwiniętą dziś jest Lightning Network. Lightning pozwala otworzyć kanał płatniczy jedną transakcją w warstwie bazowej, a potem przesyłać pieniądze tam i z powrotem niemal natychmiast i za nikłe opłaty, bez dotykania głównego łańcucha za każdym razem. Warstwa bazowa włącza się tylko przy otwarciu lub zamknięciu kanału. W praktyce jedna transakcja w łańcuchu może zastąpić ogromną liczbę codziennych płatności.

Tak właśnie oba końce do siebie pasują. Codzienne wydawanie odbywa się tanio i szybko na Lightning i innych warstwach, podczas gdy warstwa bazowa robi to, w czym jest najlepsza: rozlicza duże ilości wartości z maksymalnym bezpieczeństwem. Gdy ostatnie nowe monety zostaną wydobyte około 2140 roku, górnicy zabezpieczający sieć będą opłacani z opłat za tę pracę rozliczeniową, w tym z opłat za zakotwiczenie milionów płatności z wyższych warstw. Rzadkość u podstawy i przystępność na brzegach. Pieniądz może być ostatnim pieniądzem tylko wtedy, gdy działa dla wszystkich, nie tylko dla tych, których stać na cały blok dla siebie.

Pieniądz jako zmagazynowana energia życiowa

Wróćmy tam, gdzie zaczęliśmy. Jeśli pieniądz to sposób na przeniesienie wartości twojej pracy w przyszłość, to najważniejszą cechą jest to, czy pojemnik przecieka. Wyobraź sobie swoje oszczędności jako wodę niesioną w wiadrze przez lata. Pieniądz fiat to wiadro z celowo wywierconą dziurą, ponieważ stała inflacja jest deklarowanym celem. Złoto to znacznie lepsze wiadro, ale sączy się powoli, gdy wydobywa się nowy metal, a papierowe roszczenia wypisane przeciw niemu dawno prześcignęły sam metal.

Bitcoin to pierwszy pojemnik zbudowany tak, by nie rozwadniać tych, którzy już go trzymają. Nie można stworzyć nowych jednostek, by sfinansować czyjś projekt twoim kosztem, ponieważ harmonogram jest stały i żadna pojedyncza strona nie może go obejść. Twojego udziału w całości nie da się po cichu pomniejszyć przez dodruk.

Tu właśnie najśmielsza linia pierwotnej idei wymaga ostrożności. Kusi, by powiedzieć, że wartość po prostu rośnie w nieskończoność, i jest to twierdzenie, którego ten esej nie stawia. Zdyscyplinowana wersja jest węższa, i ciekawsza. Wobec podaży, która nie może rosnąć, społeczeństwo, które wciąż staje się bardziej produktywne, przekonałoby się, że ten sam pieniądz kupuje więcej na przestrzeni długich okresów. To austriacki argument deflacyjny, przedstawiony jako tendencja i wyraźnie oznaczony jako rozumowanie autora. Nie jest to obietnica co do ceny, ani harmonogram, ani rada dla kogokolwiek.

Uczciwy kontrargument

Esej, który broni tylko jednej strony, to agitacja, nie myślenie. Oto więc najmocniejszy argument przeciw wszystkiemu powyżej. Potraktuj go poważnie, bo tezę warto podtrzymywać tylko wtedy, gdy przetrwa.

Po pierwsze, to zakład o przyszłość, nie ustalony fakt. Pieniądz staje się pieniądzem przez masową adopcję, adopcja jest procesem społecznym, a procesy społeczne mogą utknąć lub się odwrócić. Po drugie, państwa nie są bierne. Mogą go opodatkować, zdławić punkty, w których waluta styka się z Bitcoinem, albo uczynić jego posiadanie kosztownym i niewygodnym, a wyrażenie oddzielenie pieniądza od państwa opisuje nadzieję, nie coś, co już się wydarzyło. Po trzecie, zmienność działa przeciw narracji o przechowywaniu wartości. Aktywo, które waha się tak mocno, jest też w tej chwili aktywem spekulacyjnym, a pogodzenie tych dwóch ról to niedokończona sprawa.

Po czwarte, i najbardziej technicznie, cały model bezpieczeństwa opiera się na przyszłości, która jeszcze nie nadeszła. W miarę jak subsydium wciąż zmniejsza się o połowę ku zeru, sieć będzie musiała być opłacana niemal wyłącznie z opłat transakcyjnych. To, czy przychody z opłat, nawet z rozliczeniami z warstw takich jak Lightning, urosną na tyle, by utrzymać łańcuch bezpiecznym, jest naprawdę otwartym pytaniem. Jeśli nigdy tak się nie stanie, argument ma realny problem u samych podstaw.

Uczciwie jest więc zapytać, co dowiodłoby, że teza jest fałszywa. Ten odczyt rozpadłby się, gdyby limit podaży został kiedyś wiarygodnie zmieniony przez konsensus, gdyby rynek opłat nie zdołał opłacić bezpieczeństwa w długim okresie, albo gdyby, mając swobodny wybór przez wiele lat, ludzie po prostu postanowili w nim nie oszczędzać. Nazwanie tych punktów zawodności to nie asekuracja. To różnica między przekonaniem a sloganem.

Więc, ostateczny pieniądz?

Halving nie jest zatem silnikiem ceny. Jest widoczną krawędzią dziwniejszej idei. Pieniądz można uczynić naprawdę rzadkim, można to zrobić tylko raz w sposób, którego żadna kopia nie podrobi, a dobro o tej właściwości powoli przyciąga oszczędności każdego, kto może wybierać swobodnie. Co cztery lata drzwi dla nowej podaży znów się zwężają, zgodnie z planem, aż pewnego dnia zamkną się na dobre.

Ale sama rzadkość nigdy nie wystarczała. Aby być ostatnim pieniądzem, pieniądz musi też być otwarty dla wszystkich i użyteczny dla wszystkich: żadnego odźwiernego, który mógłby cię wykluczyć, i na tyle tani na brzegach, by nikt nie został odcięty od własnego pieniądza. Bitcoin jest pierwszą rzeczą, która ustawia to wszystko w jednej linii naraz. Rzadki w rdzeniu, otwarty dla każdego i ułożony warstwowo tak, by wciąż mógł służyć w codziennym życiu.

Czy to czyni go ostatnim pieniądzem, nie jest czymś, co może rozstrzygnąć matematyka. Rozstrzygnie się to, jeśli w ogóle się rozstrzygnie, przez miliony indywidualnych wyborów co do tego, gdzie przechowywać wartość dorobku całego życia, a te wybory wciąż są dokonywane. Uczciwa odpowiedź na pytanie z tytułu nie brzmi więc tak. Brzmi ona, że Bitcoin jest pierwszym pieniądzem, który mógłby być ostatnim. Dla gatunku, który całą swoją historię spędził, wymieniając w górę od muszli, samo to jest czymś nowym pod słońcem.

Często zadawane pytania

Halving to reguła zapisana w kodzie Bitcoina, która zmniejsza o połowę nagrodę za wydobycie nowego bloku co 210 000 bloków, czyli mniej więcej co cztery lata. Spowalnia tworzenie nowych monet według stałego, przewidywalnego harmonogramu, aż emisja w końcu osiąga zero.

Od halvingu z kwietnia 2024 roku górnicy otrzymują 3,125 nowego bitcoina za każdy dodany blok, oprócz opłat z transakcji w tym bloku. Przy docelowym tempie sieci wynoszącym jeden blok mniej więcej co dziesięć minut daje to około 450 nowych bitcoinów dziennie.

Następny halving uruchamia się na wysokości bloku 1 050 000, spodziewanej około kwietnia 2028 roku. Obniży subsydium blokowe z 3,125 do 1,5625 bitcoina i zmniejszy dzienną nową emisję do około 225 monet. Dokładna data jest jedynie szacunkiem, ponieważ Bitcoin liczy bloki, nie dni kalendarzowe.

Nie. Limit jest egzekwowany przez każdy pełny węzeł, a harmonogram zbliża się coraz bardziej do nieco poniżej 21 milionów, blisko 20 999 999,98 bitcoina, ponieważ każdy halving zaokrągla nagrodę w dół w najmniejszej jednostce, aż osiągnie zero. Ostatnie ułamki mają zostać wyemitowane około roku 2140.

Wciąż zarabiają opłaty transakcyjne. W miarę jak subsydium spada ku zeru, opłaty mają stać się główną nagrodą za zabezpieczanie sieci. Pojedynczy blok o ograniczonym miejscu może rozliczyć ogromną ilość wartości, w tym miliony płatności dokonanych na wyższych warstwach, takich jak Lightning Network, więc popyt na to miejsce w bloku jest tym, co finansuje bezpieczeństwo na dłuższą metę.

Źródła

  1. 1.Nakamoto, S. (2008) — Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System
  2. 2.learnmeabitcoin — Block reward and the halving schedule
  3. 3.Trezor Learn — What is Bitcoin halving?