Niecierpliwość to polityka pieniężna
Pieniądz, którego używa społeczeństwo, wyznacza tempo, w jakim dyskontuje ono przyszłość. Zmień pieniądz, a zmienisz horyzont.
To tłumaczenie zostało wykonane z pomocą sztucznej inteligencji.
To jest esej wyrażający opinię. Odzwierciedla punkt widzenia i tok rozumowania autora oraz nie stanowi porady finansowej.
Żona przy bramie fabryki
Jesienią 1923 roku robotnik w Niemczech dostawał wypłatę dwa razy dziennie. Jego żona spotykała się z nim przy bramie w południe, brała poranną pensję i biegła do sklepów, zanim popołudniowa lista cen poszła w górę. Do października tego roku ceny w Niemczech podwajały się mniej więcej co cztery dni. Trzymać papierowy pieniądz przez jedno popołudnie oznaczało patrzeć, jak topnieje. Więc prawie nikt go nie trzymał. Ludzie zamieniali gotówkę na chleb, węgiel, buty, cokolwiek miało substancję, w chwili, gdy trafiała im do rąk.
A teraz wyobraź sobie inną osobę w innym pieniądzu. W 1971 roku mediana ceny domu w Ameryce wynosiła około dwudziestu pięciu tysięcy dolarów, blisko dwuipółkrotności rocznego dochodu typowego gospodarstwa domowego. Do 2024 roku ten sam stosunek z grubsza się podwoił, do około pięciokrotności rocznego dochodu. Wtedy człowiek mógł trzymać oszczędności w banku, patrzeć, jak zachowują wartość, i wziąć kredyt hipoteczny bez tego, by cena uciekała przed jego pensją. Czekanie nie było karane. Cierpliwość była wręcz nagradzana.
Ten sam gatunek. To samo pragnienie bezpieczeństwa i zabezpieczenia. Dwa przeciwne zachowania. Różnicą nie był charakter ani dyscyplina. Był nią pieniądz, który każdemu włożono do ręki.
Tempo, w jakim dyskontujemy jutro
Każdy wybór, którego dokonujesz, wydaje czas tak samo jak pieniądz. Mając do wyboru coś dobrego teraz albo to samo później, bierzesz teraz, przy pozostałych warunkach niezmienionych. Ekonomiści tradycji austriackiej nadali temu prostemu faktowi nazwę. Ludwig von Mises nazwał to preferencją czasową i traktował ją jako podstawową cechę wszelkiego ludzkiego działania, a nie jako wadę. W Human Action opisuje ją jako powód, dla którego zaspokojenie w bliskiej przyszłości ceni się wyżej niż identyczne zaspokojenie później, oraz powód, dla którego w ogóle istnieje procent.
Słowem, które się liczy, jest tempo. Preferencja czasowa nigdy nie jest zerowa, bo lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Ale tempo, w jakim dyskontujesz przyszłość, nie jest stałe. Ono się porusza. Rośnie i opada wraz z okolicznościami, a jedną z najsilniejszych okoliczności jest pieniądz, który każą ci trzymać.
Przeczytaj obie historie ponownie z tym słowem w głowie. Żona z Berlina miała bardzo wysoką preferencję czasową, narzuconą przez walutę, która traciła wartość z godziny na godzinę. Oszczędzający z 1971 roku miał niską, dozwoloną przez walutę, która w większości się trzymała. Żadne z nich nie urodziło się bardziej cierpliwe od drugiego. To ich pieniądz ustawiał pokrętło.
Jak słaby pieniądz przechyla pokrętło ku teraz
Oto mechanizm, powiedziany wprost. Gdy pieniądz traci wartość w czasie, trzymanie go jest powolną stratą, a szybkie wydawanie jest racjonalne. Co gorsza, zadłużanie się staje się atrakcyjne w sposób, który po cichu przekształca zachowanie całego społeczeństwa.
Weź dom kupiony na kredyt. Dług jest ustalony w pieniądzu, który się kurczy, więc realny ciężar pożyczki spada rok po roku. Dom, wyceniony w tym samym kurczącym się pieniądzu, ma tendencję do wzrostu w ujęciu nominalnym, nawet gdy nic w budynku się nie poprawia. W korzystnym przypadku kredytobiorca jest nagradzany dwa razy, raz przez blednący dług i raz przez rosnącą cenę, podczas gdy oszczędzający, który czekał, zostaje w tyle.
Ale ta nagroda nie jest prawem natury i ważne, by jej tak nie sprzedawać. Obowiązuje tylko dopóty, dopóki pieniądz pozostaje słaby, a stopa procentowa niska. Ten sam bodziec, który nagradza zadłużanie, kusi też ludzi, by sięgali dalej, niż są w stanie utrzymać. Kup większy dom, weź dłuższą pożyczkę, bo przyszłość ma to spłacić. Potem dochód spada albo pożyczka wchodzi w refinansowanie na wyższą stopę, i arytmetyka, która wydawała się hojna, staje się dotkliwa. Miesięczna rata, która była wygodna, staje się ratą, której nie da się zapłacić. Słaby pieniądz nie tylko rozdaje nagrodę za zadłużanie się. Tresuje całe społeczeństwo, by opierało się na długu, a społeczeństwo oparte na długu nie jest silne. Jest odsłonięte.
Pomnóż to przechylenie przez miliony ludzi, a otrzymasz kulturę. Wydawaj, zanim się skurczy. Zadłużaj się, bo dług zblednie. Buduj na krótki horyzont, bo długi wciąż się przesuwa. Nic z tego nie wymaga, by ktoś był chciwy czy głupi. Wymaga tylko, by reagował, rozsądnie, na pieniądz, który ma przed sobą.
Hiperinflacja to ten sam efekt, tylko widoczny
Taczki Republiki Weimarskiej są słynne i kusi, by odłożyć je jako zdarzenie osobliwe. To nie inny fenomen. To fenomen zwyczajny podkręcony na tyle, że nie sposób go nie zauważyć. Gdy ceny podwajają się co kilka dni, preferencja czasowa jest wypchnięta pod sufit. Nikt nie planuje, nikt nie oszczędza, wszyscy biegną do sklepów.
Wenezuela przeżyła tę samą logikę w minionej dekadzie, z inflacją, która przekroczyła milion procent, i sklepikarzami kupującymi maszyny tylko po to, by liczyć banknoty. Szczegóły różnią się na przestrzeni stulecia i oceanu. Zachowanie jest identyczne, bo bodziec jest identyczny. Hiperinflacja nie jest wyjątkiem obalającym regułę. Jest regułą z głośnością podkręconą do końca.
Przy czterech czy pięciu procentach rocznie ta sama siła jest obecna, ale łagodna. Nie biegniesz do sklepów. Po prostu zauważasz, niemal bez decyzji, że oszczędzanie wydaje się trochę bez sensu, a wydawanie wydaje się trochę sprytne. To ciche popchnięcie, powtarzane na całej populacji i przez całe życie, jest częścią, która się liczy.
Wersję o niskiej głośności widać dziś w Stanach Zjednoczonych i warto ją czytać z uwagą, a nie z dramatyzmem. Nikt nie biegnie do sklepów dwa razy dziennie. To, co się pojawia, jest subtelniejsze. Ceny rosną szybciej niż płace przez lata z rzędu, oszczędzanie traci swój oczywisty sens, a coraz więcej ludzi bierze drugą pracę, by stać w tym samym miejscu. Pod koniec 2025 roku odsetek amerykańskich pracowników mających więcej niż jedną pracę utrzymywał się powyżej pięciu procent przez ponad dwa lata z rzędu, najdłużej od około dwudziestu lat. To nie taczka. To ten sam nacisk w szepcie, poczucie, że trzeba iść szybciej tylko po to, by utrzymać równowagę. Pieniądz nie jest jedyną rzeczą, która napędza tę liczbę, i byłoby nieuczciwie udawać, że jest. Ale waluta, która po cichu eroduje oszczędności, jest jedną z tych sił, i pcha dokładnie w tym kierunku.
Co robi zamiast tego twardy pieniądz
Obróć pokrętło w drugą stronę. Pod pieniądzem, który zachowuje wartość, bodziec, by się go pozbyć, znika, a coś bliższego cierpliwości staje się racjonalne. Ludzie oszczędzają chętniej, bo pieniądz, który odkładają, wciąż coś później kupi. Planują na dłuższe horyzonty, bo przyszłość nie konfiskuje im po cichu oszczędności.
Pojawia się tu powszechny zarzut i zasługuje on na prawdziwą odpowiedź, a nie na odrzucenie. Jeśli pieniądz zachowuje albo wręcz zyskuje wartość, po co ktoś miałby wydawać? Czy społeczeństwo by się nie zamroziło, wszyscy gromadzą, a gospodarka staje?
Uczciwa odpowiedź zaczyna się od rozróżnienia, które zarzut pomija. Jest różnica między cenami, które spadają wskutek załamania popytu, co jest deflacją depresji, a cenami, które spadają, bo rośnie wydajność, co jest deflacją postępu. Pierwsza jest objawem gospodarki w tarapatach. Druga jest tym, co zdrowa gospodarka wytwarza sama z siebie.
Najwyraźniejszym dowodem jest technologia, gdzie ceny spadały przez dziesięciolecia, a kupujący nigdy nie przestali. Dysk twardy, procesor, ekran kosztują ułamek zeszłorocznej ceny, a każdy wie, że następny będzie jeszcze tańszy. Ludzie i tak kupują, bo rzecz jest przydatna teraz, a czekanie też ma koszt. Założyciel, który potrzebuje komputera, by zbudować produkt, nie czeka pięciu lat na tańszą część. Kupuje drogą część dziś i przekształca ją w coś, co jest warte więcej. Spadające ceny nie zamroziły tej decyzji. Uczyniły ją tylko rozważną.
Historia potwierdza to w skali całej gospodarki. W Stanach Zjednoczonych w latach 1866 do 1897 poziom cen spadał o mniej więcej dwa procent rocznie, a realna produkcja rosła o mniej więcej cztery procent rocznie. Płace realne rosły w tym okresie szybciej niż w otaczających go dekadach inflacyjnych. Ekonomiści Andrew Atkeson i Patrick Kehoe, przeglądając długi zapis historyczny dla National Bureau of Economic Research, nie znaleźli niemal żadnego związku między deflacją a depresją poza jednym epizodem. Ceny mogą spadać z dobrych powodów, a gdy to robią, wzrost się nie zatrzymuje. Przemysłowe dekady pod klasycznym standardem złota opowiadają tę samą historię, a szerzej przedstawiamy to w Lekarstwo, które żywi chorobę.
Uczciwy koszt zmiany
Zdrowy pieniądz nie jest darmowym obiadem, a esej, który udawałby inaczej, coś by sprzedawał. Ogromna część dzisiejszej gospodarki jest zbudowana na założeniu taniego i obfitego kredytu. Odbierz to założenie, a jej części by się skurczyły. Firmy, które istnieją tylko dlatego, że pieniądz jest niemal darmowy, miałyby trudno. Przejście ze świata wysokiej preferencji czasowej do świata niskiej byłoby odczute jako spowolnienie, zanim zostałoby odczute jako fundament, a ten ból byłby realny, nie drobiazgiem.
Argument za twardym pieniądzem nie brzmi, że zmiana jest bezbolesna. Brzmi, że punkt docelowy jest solidniejszy niż to, co mamy, a dyskomfort jest ceną wymiany pożyczonej teraźniejszości na posiadaną przyszłość.
Co pieniądz robi społeczeństwu
Poszerz spojrzenie z jednostki na społeczeństwo, a pokrętło obraca się także dla instytucji, nie tylko dla gospodarstw domowych. Firma, która wie, że ratunek jest zawsze dostępny, może planować na następny kwartał zamiast na następną dekadę, bo słaby pieniądz po cichu usuwa koszt braku środków. Gdy wielka firma źle obstawi, świeży pieniądz może zakryć stratę, a koszt zostaje rozłożony na wszystkich, którzy trzymają walutę, zamiast spaść na tych, którzy popełnili błąd. To odruch zbyt dużego, by upaść, i jest to preferencja czasowa ustawiona dekretem w skali całego systemu.
Twardy pieniądz odwraca to z drugiej strony. Gdy żadna drukarnia cię nie wspiera, bank pożycza ostrożniej, firma trzyma prawdziwą poduszkę, a rząd waży każde Euro czy Dolara, bo nie może później zdmuchnąć rachunku inflacją. Horyzont się wydłuża, bo siatki bezpieczeństwa nie ma. Śledzimy ten argument o dyscyplinie do końca, wraz z jego niewygodną historią, w Lekarstwo, które żywi chorobę.
Jest drugi wymiar tej samej maszyny i warto go nazwać, by obraz był pełny. Słaby pieniądz nie tylko skraca horyzont. Dociera też do jednych rąk wcześniej niż do innych, tak że ten, kto pierwszy wyda nowy pieniądz, zyskuje po wczorajszych cenach, podczas gdy oszczędzający najdalej płaci później wyższe ceny. To efekt Cantillona i jest to temat sam w sobie. Rozkładamy go na części w Najbliżej źródła. Dla tego eseju liczy się tylko to, że oba efekty biegną razem. Jeden decyduje, jak szybko społeczeństwo dyskontuje swoją przyszłość, drugi decyduje, kto ponosi koszt.
To także tutaj uczciwy argument musi wyznaczyć własną granicę, bo to tutaj dobra idea najłatwiej przekracza miarę. Preferencja czasowa jest potężną dźwignią tego, jak zachowuje się społeczeństwo. Nie jest jedyną. Kultura, demografia, technologia, prawo i czysty przypadek ciągną za ten sam sznur. Pieniądz, który eroduje oszczędności, jest silną i niedocenianą siłą, ale nie jest uniwersalnym kluczem tłumaczącym każde społeczne zło, a każdy, kto ci mówi, że jest, przestał opisywać świat i zaczął sprzedawać slogan. Twierdzenie tego eseju jest węższe i mocniejsze. Pieniądz jest jednym z najgłębszych bodźców społeczeństwa, a ten, który dziś ustawia, wskazuje na teraz.
Wzorzec, który się powtarza
Jeśli pieniądz kształtuje cierpliwość, historia pieniądza powinna czytać się jak historia kurczących się horyzontów, i tak jest. Opowieść rymuje się przez dwa tysiące lat.
Rzym bił denara z zawartością około dziewięćdziesięciu pięciu do dziewięćdziesięciu ośmiu procent srebra za Augusta. Neron dokonał pierwszego okrojenia. Cesarze drugiego wieku pozwolili mu zsunąć się do początku osiemdziesięciu procent. Karakalla obciął go mniej więcej o połowę. Za panowania Galiena, w roku 260, zawartość srebra spadła do około pięciu procent, zostawiając monetę srebrną tylko z nazwy, a miedzianą w rzeczywistości. W ciągu około dwóch stuleci pieniądz godny zaufania stał się żetonem, a psucie monety podążało za imperium, które szło coraz bardziej bez tchu. Rzym nie jest dowodem sam w sobie, a uczciwe odczytanie opiera się przemianie zbiegu okoliczności w wyrok. To jeden wyraźny przykład wzorca, nie cały argument.
Nowoczesny przypadek jest nasz własny. Piętnastego sierpnia 1971 roku prezydent Nixon zawiesił wymienialność Dolara na złoto, co usunęło ostatni twardy limit tego, ile pieniądza można stworzyć. Od tego czasu waluta straciła około osiemdziesięciu sześciu do osiemdziesięciu siedmiu procent siły nabywczej, mierzonej rządowym własnym indeksem cen. Dolar z 1971 roku kupuje dziś około czternastu centów dóbr. W tym samym okresie szeroka podaż pieniądza wzrosła z około sześciuset miliardów dolarów do ponad dwudziestu dwóch bilionów, czyli mniej więcej trzydziestoośmiokrotnie. Także tutaj liczy się uczciwe odczytanie. Wykres, który pokrywa się z 1971 rokiem, jest poszlaką, nie wyrokiem, bo globalizacja, technologia i polityka podatkowa pchały w tym samym kierunku przez te same dekady. To, co 1971 rok zrobił z pewnością, to zdjęcie hamulca. Reszta to dane, które każdy może wyciągnąć z własnych szeregów Rezerwy Federalnej, i to jest powód, dla którego oszczędzający z 1971 roku i niedoszły oszczędzający dziś mają tak różne szanse.
Pieniądz, którego nie można zdewaluować
Każdy pieniądz w tym eseju zawiódł w tym samym miejscu. Denar, marka papierowa, nowoczesny dolar dzieliły jedną właściwość. Ktoś mógł ich zrobić więcej. Ta pojedyncza moc, zdolność powiększania podaży dekretem, jest tym, co zamienia magazyn wartości w wiadro, które powoli przecieka, i jest tym, co podpiera w górę preferencję czasową społeczeństwa. Rzadkość, której nie da się sfałszować, jest jedyną właściwością, która oddziela pieniądz, który się trzyma, od pieniądza, który przecieka, a wszystkie omawiamy w Cechy dobrego pieniądza.
To jest dokładnie ta właściwość, którą Bitcoin zaprojektowano, by usunąć. Jego podaż jest ograniczona do dwudziestu jeden milionów jednostek, a harmonogram, który je uwalnia, jest zapisany w oprogramowaniu i egzekwowany przez każdego uczestnika, a nie ustalany przez komitet, który może zmienić zdanie. Tempo nowej emisji jest zmniejszane o połowę mniej więcej co cztery lata i jest już poniżej jednego procenta rocznie, dryfując ku zeru. Żaden cesarz, bank centralny ani rząd nie może wydrukować więcej. Dokładnie to, jak działa ten harmonogram, możesz zobaczyć w Czym jest halving Bitcoina?. Po raz pierwszy społeczeństwo ma dostęp do pieniądza, którego ilość nie jest decyzją polityczną.
Sedno dla tego argumentu to nie cena i nie rekomendacja. To mechanizm. Pieniądz, którego nie można zdewaluować, usuwa strukturalny nacisk ku teraz. Przywraca możliwość, że oszczędzanie jest racjonalne, że długi horyzont nie jest po cichu opodatkowany i że cierpliwość jest znów rozsądną odpowiedzią na bodźce, z którymi człowiek naprawdę się mierzy. Tę rolę przechowywania, pieniądz, który się trzyma, a nie pieniądz, który śpieszno wydać, badamy w Bitcoin nie jest pieniądzem, który wam obiecano. To to samo twierdzenie, z drugiej strony, którym ten esej się otworzył.
Cierpliwość jest z biegu pieniądza
Wróć do dwóch osób, od których zaczęliśmy. Skłonni jesteśmy chwalić oszczędzającego i litować się nad biegnącym, jakby jeden miał cnotę, a drugiemu jej brakowało. To odczytanie odwraca przyczynę. Oszczędzający nie był bardziej zdyscyplinowany. Biegnący nie był bardziej lekkomyślny. Każde z nich robiło rzecz rozsądną wewnątrz pieniądza, który mu dano.
I to jest niewygodny, a zarazem rozjaśniający wniosek. Jeśli całe społeczeństwo wydaje się niecierpliwe, zadłużone i bez horyzontu, pierwszym miejscem, gdzie należy spojrzeć, nie jest jego charakter, lecz jego waluta. Niecierpliwość, w skali narodu, zachowuje się mniej jak wada moralna, a bardziej jak ustawienie zadane dekretem. Zmień pieniądz, a zmienisz tempo, w jakim całe społeczeństwo dyskontuje własną przyszłość. Nie przez głoszenie cierpliwości, lecz przez to, że przestaje się ją karać.
Często zadawane pytania
To tempo, w jakim cenisz posiadanie czegoś teraz w porównaniu z posiadaniem tego samego później. Przy pozostałych warunkach niezmienionych ludzie wolą teraz, więc tempo to jest zawsze dodatnie. Ważne jest to, że nie jest ono stałe. Rośnie, gdy pieniądz, który trzymasz, traci wartość, i spada, gdy pieniądz wartość zachowuje.
Nie ten rodzaj spadku cen, który bierze się z postępu. Jest różnica między cenami spadającymi wskutek załamania popytu, co jest deflacją depresji, a cenami spadającymi dlatego, że produkcja jest coraz tańsza, co jest deflacją zdrowej gospodarki. Technologia taniała przez dziesięciolecia, a ludzie nigdy nie przestali kupować. W Stanach Zjednoczonych w latach 1866 do 1897 ceny spadały, podczas gdy produkcja rosła silnie.
Nie, i esej mówi to wyraźnie. Kultura, demografia, technologia i prawo kształtują to, jak zachowuje się społeczeństwo. Pieniądz, który eroduje oszczędności, jest silną i niedocenianą dźwignią preferencji czasowej, ale nie jest jedynym wyjaśnieniem każdego problemu społecznego. Uczciwe twierdzenie jest węższe. Pieniądz jest jednym z najgłębszych bodźców społeczeństwa, a ten, którego używamy dziś, wskazuje na teraźniejszość.
Wyłącznie jako mechanizm, nie jako rekomendacja i nie jako prognoza. Jego podaż jest stała i nie da się jej powiększyć dekretem, co usuwa strukturalny nacisk, by wydawać, zanim pieniądz się skurczy. Mówiąc prosto, pieniądz, którego nie można zdewaluować, znów czyni oszczędzanie racjonalnym i pozwala planować w dłuższym horyzoncie. To, czy ktoś powinien go posiadać, jest odrębnym pytaniem, na które ten esej nie odpowiada.
Źródła
- 1.Ludwig von Mises, Human Action, Ch. XVIII and XIX (Mises Institute)
- 2.Encyclopaedia Britannica, Hyperinflation in the Weimar Republic
- 3.Steve H. Hanke and Nicholas Krus, World Hyperinflation Table (Cato Institute)
- 4.Median Sales Price of Houses Sold for the United States, MSPUS (FRED, Census and HUD)
- 5.US Census Bureau, Money Income of Households in 1971, Series P-60 No. 84
- 6.Joint Center for Housing Studies of Harvard University, Home Prices Surge to Five Times Median Income
- 7.US Bureau of Labor Statistics, CPI Inflation Data (BLS)
- 8.How many people have multiple jobs in the United States (USAFacts, BLS data)
- 9.George Selgin, Less Than Zero: The Case for a Falling Price Level in a Growing Economy (Cato Institute)
- 10.Andrew Atkeson and Patrick Kehoe, Deflation and Depression: Is There an Empirical Link? (NBER)
- 11.The Debasement of Roman Coinage During the Third-Century Crisis (TheCollector)
- 12.Roman Currency Debasement (UNRV Roman History)
- 13.Federal Reserve History, Nixon Ends Convertibility of US Dollars to Gold
- 14.M2 Money Stock, M2SL, Federal Reserve Bank of St. Louis (FRED)
- 15.Satoshi Nakamoto, Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System